Minął ponad tydzień od publikacji naszego artykułu nt. wydarzeń z nocy z 2 na 3 września na oddziale położniczym nowomiejskiego szpitala. Nadal nie znamy przyczyn śmierci noworodka. Sprawą zajęła się telewizja Polsat. Z dziennikarzem stacji Piotrem Małeckim spotkaliśmy się w sobotę przed nowomiejskim szpitalem.

Przypomnijmy: na oddział położniczy nowomiejskiego szpitala w nocy z 2 na 3 września zgłosiła się mieszkanka powiatu nowomiejskiego. Kobiecie w domu odeszły wody, rozpoczęła się akcja porodowa. Ciężarnej zostało podłączone urządzenie do przeprowadzenia badania KTG. Pojawiły się komplikacje - urządzenie nie rejestrowało pulsu u dziecka. Jednak z relacji rodziny wiemy, że personel zignorował komunikat twierdząc, że urządzenie "działa nie tak". Postanowiono podłączyć nowy sprzęt, ale, jak przekazuje członek rodziny, nikt nie był przeszkolony do jego obsługi. Po około dwóch godzinach urodził się chłopczyk bez czynności życiowych. Podjęto się bezskutecznej, godzinnej reanimacji. Po sekcji zwłok w szpitalu nie potrafiono odpowiedzieć rodzicom na pytanie jaka jest przyczyna śmierci dziecka. Ordynator miał stwierdzić, "że tak się zdarza".

Polsat o śmierci dziecka

W ubiegłym tygodniu skontaktowali się z nami przedstawiciele stacji Polsat. Wspólnie z Panem Pawłem, ojcem zmarłego dziecka, spotkaliśmy się z dziennikarzami Wydarzeń przed nowomiejskim szpitalem. Materiał został opublikowany we wtorek 10 września w głównym wydaniu Wydarzeń TV Polsat o godz. 18:50. Nagranie możecie Państwo obejrzeć w linku poniżej:

https://www.polsatnews.pl/wideo-program/20190910-wydarzenia-1850_6754895/?fbclid=IwAR31Id4CAI4RjT_NGeQX1JjLQLyUi9nuJ2VXsBRc3x9e9Hun15YFkl2_oiY

Dyrektor odpowiada na pytania
Dzień po publikacji artykułu wystosowaliśmy maila do Dyrektora Szpitala Powiatowego w Nowym Mieście Lubawskim. Odpowiedź otrzymaliśmy w poniedziałek 9 września.

Pacjentkę, bez zwłoki, przyjęto na oddział położniczy w nocy 2 września 2019 r. o godzinie 2.20 (zapis w systemie informatycznym). Przy przyjęciu pacjentki obecny był lekarz dyżurny - informuje Bogumił Kurowski, dyrektor placówki.Od momentu przybycia do oddziału do zakończenia porodu pacjentka była monitorowana jednym kardiotokografem (KTG). Poród przebiegał fizjologicznie. Brak było wskazań do cesarskiego cięcia. Poród prowadziły położne z wieloletnim doświadczeniem. Całość opieki sprawowana była zgodnie z obowiązującym standardem organizacyjnym opieki okołoporodowej. Akcja serca płodu monitorowana przy pomocy KTG była słyszalna również dla rodzącej. Zapis KTG w trakcie porodu był prawidłowy i znajduje się w dokumentacji medycznej. Po urodzeniu, dziecko nie podjęło czynności życiowych, mimo ciągłej reanimacji.

Dalej dyrektor podkreśla, że nie było żadnych problemów z badaniem KTG a wszystkie urządzenia działają prawidłowo i mają ważne paszporty techniczne. Mimo to, w celu sprawdzenia prawidłowości ich działania wezwano serwis techniczny.

Personel oddziału, w tym pełniący dyżur w dniu 2 września 2019 r. posiada pełną wiedzę co do obsługi aparatów KTG znajdujących się w oddziale (zwłaszcza aparatu używanego od 5-ciu lat, którym monitorowana była pacjentka) - informuje Kurowski.

Na końcu dyrektor składa wyrazy współczucia rodzinie zmarłego chłopca.

Według relacji Pana Pawła, ojca dziecka, dyrektor szpitala o całym zdarzeniu dowiedział się dopiero z rozmowy, podczas której wyraził prośbę o przeniesienie żony do innego szpitala. Wcześniej nikt nie poinformował dyrekcji o całym zajściu.

Prokuratura w Nowym Mieście Lubawskim bada sprawę pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Do tematu wrócimy wkrótce.