Wprawdzie minister rodziny i pracy Elżbieta Rafalska już jakiś czas temu zapowiedziała podwyżkę najniższych emerytur, ale nadal nie wiadomo, czy rząd zdecyduje się na jednorazową podwyżkę kwotową.

Za przyspieszeniem tej waloryzacji zdecydowanie opowiadają się związki zawodowe. Jednak pracodawcy sprzeciwiają się zwiększeniu tempa wzrostu minimalnych emerytur w stosunku do pozostałych świadczeń. Tymczasem ilość emerytów, którzy pobierają to świadczenie poniżej ustawowego minimum rośnie bardzo szybko.

Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, wynika, że w grudniu 2015 r. było ponad 76 tysięcy osób, których emerytury są zdecydowanie niższe niż ustawowe minimum, podczas gdy w 2010 r. takich emerytów było niespełna 24 tysiące.

Od 1 marca br. najniższa emerytura wynosi 882,56 zł, jest zatem zaledwie o 2,11 zł wyższa niż rok temu. W 2014 r. wynosiła ona 844,45 zł, w 2013 r. 834,98 zł, a w 2012 r. - 799,18 zł. Fakt, że są to kwoty rażąco niskie, ale zdarzają się też emerytury wręcz symboliczne. Smutnym rekordzistą w tej kwestii jest mieszkaniec Wałbrzycha, który otrzymuje emeryturę w wysokości… 37 groszy!
Z danych ZUS z marca 2016 r., wynika, że osób, które pobierają emerytury niższe niż 100 złotych jest 222.
Wśród emerytów, którzy otrzymują świadczenie poniżej ustawowego minimum dominują kobiety. Jest to szczególnie widoczne w przypadku emerytur, których wysokość waha się między 600 a 800 zł. Mężczyźni w tym przedziale kwotowym stanowią zaledwie kilka procent emerytów.
Spośród 5 082 338 polskich emerytów (nie uwzględniając osób pobierających także świadczenia rolnicze), kobiety stanowią blisko 60 proc. W grupie osób, których świadczenie jest wyższe niż 2100 zł przeważają jednak mężczyźni. A im wyższa jest kwota emerytury, tym jest ich procentowo więcej. W grupie emerytur powyżej 5900 zł kobiety stanowią już mniej niż 10 proc. beneficjentów.
- Chcielibyśmy oderwać wzrost najniższego świadczenia od wskaźnika waloryzacji przy okazji przyszłorocznej waloryzacji emerytur - powiedział niedawno wiceminister rodziny i pracy Marcin Zieleniecki. Resort planuje także wypłatę jednorazowego dodatku dla osób o najniższych świadczeniach, podobnie, jak to było w 2016 r.
Takiemu skokowemu podwyższeniu najniższej emerytury sprzeciwia się Łukasz Kozłowski, ekspert ds. ekonomicznych w organizacji Pracodawcy RP. Jego zdaniem najniższe emerytury powinny być podnoszone "w sposób odpowiadający standardowym regułom waloryzacji świadczeń". – Naszym zdaniem szybki wzrost minimalnych emerytur względem pozostałych będzie niedobrym rozwiązaniem - uważa Kozłowski.

Jego zdaniem duża jednorazowa podwyżka najniższych emerytur mogłaby doprowadzić do tego, że wydłużanie okresu aktywności zawodowej nie przyniesie efektu w postaci wyższej przyszłej emerytury. To z kolei nie będzie motywowało ubezpieczonych i będzie niesprawiedliwe wobec tych, których państwo nie wspiera przez dopłaty do minimalnej emerytury.